sobota, 15 sierpnia 2009

W czasie deszczu...

... dzieci się NIE nudzą!
Bo się chlapią w kałużach!
Należy zwrócić szczególną uwagę na błoto na łydkach mojej Córki i na błoto na całości mojego Syna!


piątek, 7 sierpnia 2009

Casting na żonę.

Poważnie się zastanawiam nad ogłoszeniem castingu na żonę idealną.
A to dlatego, że mój Mąż w zasadzie ma same zalety.
Jest ci On przystojny, miły, sympatyczny, uczynny, czarujący, inteligentny oraz posiada szereg innych zalet.
Jak się tak nad tym zastanawiam to w zasadzie ma tylko dwie wady ; po pierwsze - ściąga w nocy prześcieradło, a po drugie... zapomniałam.
Właśnie w związku z tym tak sobie pomyślałam, że może przydałaby się żona idealna.
Tylko nie bardzo wiem czym się taka żona winna charakteryzować...
Wiem za to, że na pewno nie powinna po całodniowym czytaniu książki dzwonić do męża żeby wracając z pracy wstąpił do "chińczyka" i jej też coś kupił...
Raczej nie powinna też na pytanie: "czy wyprałaś moje koszule?", odpowiadać: "zapomniałam"...

Ale z drugiej strony może nie będę ogłaszać żadnego castingu... wszak wiadomo, że idealnych kobiet nie ma a ja bardzo lubię jedzonko od "chińczyka".

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

Nałóg.

Mam pewną słabość...
Nie jest ona zbyt uciążliwa, ale jest.
Polega na tym, że kiedy widzę ładne buty natychmiast wymyślam do czego mi się przydadzą.
Jeśli okazuje się, że są mi niezbędne do życia wręcz, szybciutko je kupuję.
Potem trzeba tylko dokupić torebkę - bo u mnie to musi występować parami...
Ot taka słabość.

Tu muszę zaznaczyć, że mój Mąż to w pełni akceptuje choć tego nie rozumie.
I obiecał mi w naszym potencjalnym przyszłym domu właściwe pomieszczenie na moje buciki ( takie jak w "Wojnie państwa Rose" - zainteresowanych odsyłam do filmu).

Ale mam też drugą słabość, żeby nie powiedzieć nałóg.
Kupuję książki... dużo... bardzo dużo...
No po prostu muszę - bo to jest silniejsze ode mnie!
No bo ja kocham książeczki, a czym grubsza tym lepsza bo więcej do czytania!

Jeśli ktoś zna miejsce gdzie leczą takie uzależnienia to poproszę o adres, bo muszę to miejsce omijać szerokim łukiem... ;)