czwartek, 30 września 2010

O mówieniu, part 3.

Z mówieniem jest już całkiem super.
Młody mówi już wszystko i prawie wszystko da się zrozumieć.
Ma za to przepięknie przestawny szyk zdań.

Ale nie o tym ma być.
Ma być o tym, że...
Jest :
- tatuś,
- Lela,
- ciocia Mila,
- Badzia (to taka kompilacja babci i Madzi- bo babci Madzia jest),
- dziadziuś.
No to ja sobie pomyślałam, że było by miło gdyby było też "mamusia".

Na moje pierwsze nieśmiałe propozycje - powiedz "mamusia", odpowiedź była - "nie, mamo".
Ale ponieważ byłam zdeterminowana, postanowiłam być cierpliwa i tak długo marudzić, aż znudzony potomek mi ulegnie.

I uwaga!
Udało się!
Teraz Młody mówi do mnie przepięknie : MASIUSIU!
Ślicznie, prawda!

P.S. Pierwotnie było "mamsiusiu".

poniedziałek, 27 września 2010

O filmów oglądaniu.

Czasem lubię sobie pooglądać jakiś film.
Nie jestem w tej materii żadnym ekspertem jako, że zasadniczo wolę słowo pisane.
Ale lubię wiedzieć o czym oglądam, (bo ja tak jakoś generalnie lubię wiedzieć, no taką wadę mam). W związku z czym w razie jakiś niejasności w filmach się dowiaduję, najczęściej w internecie - wszak to kopalnia wiedzy jest.
I lubię - wbrew panującej manierze - polskie filmy.
To tak tytułem wstępu.
A teraz kontynuując...
Oglądaliśmy sobie wczoraj film - ja, mój Mąż i moja Siostra...
Polski...
I w trakcie wynikły pewne wątpliwości, tośmy je rozwiali za pomocą netu...
Potem film się skończył i z racji tego, że mamy jedną łazienkę utworzyła się kolejka do niej...
I coby się w tej kolejce nie nudzić postanowiłam sobie poczytać o filmie, który właśnie obejrzeliśmy na jednej takiej popularnej stronie z filmami...
I zaczęłam czytać komentarze internautów...
Ale się dowiedziałam...
Dobrze, że sobie poczytałam, bo bym w nieświadomości żyła i wcale bym nie wiedziała co oglądałam...
A tak to wiem...
Bo mi wytłumaczyli...

I cóż mogę dodać na koniec?
Lubię czytać komentarze internautów na temat filmów.
Oni mają takie zaskakujące i odkrywcze wnioski, no ja bym na takie w życiu nie wpadła...

Bawimy się.



Mamy fajne zabawki.
Teoretycznie ma je mój Syn, ale bawimy się wszyscy, bo to super zabawki są.
Z IKEi je mamy (tak, wiem, że się nie odmienia IKEA).
Zdjęcia też stamtąd, bo nie mamy czasu na robienie własnych, bo się bawimy... jak wspominałam na początku.

czwartek, 23 września 2010

Polskie kawałki - Trzy zapałki.

Tak przy okazji jeszcze jedno LO z polskich kawałków...
Strasznie zaległe...
Bo mi się jakoś nie składało...

"Trzy zapałki" TSA:



Przypalanie Męża zapałką do zdjęcia bezcenne...



Tu, tradycyjnie, do pooglądania inne.

Polskie kawałki - S.O.S.

Na wyzwanie w Craft Imaginarium...
Piosenka S.O.S. z Kabaretu Starszych Panów...
I moje przekorne LO...


Tu inne prace do pooglądania.

środa, 22 września 2010

Madziowy LOsek.

Przepiękne zestawienie kolorów w Art - Piaskownicy





Zaowocowało u mnie o takim oto LO :




Na zdjęciu - niestety niewyraźnym - występuje moja Mamusia we wczesnej młodości.
Strasznie mi się podoba to zdjęcie mimo swojej "niewyraźności"




sobota, 18 września 2010

Deszczowo.

Ponieważ pada wciąż i dzieci nie mogą chodzić na plac zabaw...
... chodzą sobie po ogródku w kaloszach i z parasolem.
A ja to fotografuję.
I robię nowe LO.
Deszczowo - kaloszowo - parasolowe.
A oto ono :



piątek, 17 września 2010

LO któreś tam z kolei.

Nowe LO.
Jako bohaterowie występują moi chłopcy.
Cytat z mojej ulubionej bajki "Droga do Eldorado".




I trochę bliżej:




Zdjęcia takie se.
Czy ja może wspominałam, że tu ciągle pada?

P.S. Odwiedzi mnie Kolażowe Pudełko, już się nie mogę doczekać.

Urodzinowo.

Uprzejmie donoszę, że mam dziś urodziny.
Trzydzieste czwarte.
A to oznacza,że jestem już na pewno dorosła.
I nie ma co ściemniać.

Chociaż ostatnio jak kupowałam wino to pani chciała ode mnie dowód...
No zaskoczyła mnie szalenie.

poniedziałek, 13 września 2010

O mówieniu, part 2

Nasze życie odkąd Młody nauczył się mówić stało się bardzo ciekawe.
Nigdy nie wiadomo co może nam powiedzieć i co my z tego zrozumiemy...
Jest to o tyle nowe dla nas, że nasza Córka w analogicznym wieku mówiła już normalnie...
A tu mamy takie atrakcje jak "ziababab" czy "ciap, ciap" czy "psio".
I zrozum tu człowieku czego się od ciebie w danej chwili wymaga, bo jak nie zrozumiesz to ci się dziecko sfrustruje.
No super jest po prostu!
Tyle dobrze, że są też normalne słowa, bo byśmy się z tym dzieckiem w życiu nie dogadali.

Poza tym jeszcze Młody umie liczyć "jeden, dła, trzi" i zna kolory: zióty, ciełony, zionony, bały i cialny, niebieskiego nie zna i nie ma zamiaru się z nim poznać.

I to by było na tyle, idziemy na ziababab...

P.S. Jak wiadomo - z poprzedniej notki - jak ktoś jest głupek to "dupek", a jak jest dziewczyną?... to "dupka"!

I najlepszy - moim zdaniem - tekst, w przypadku zdziwienia, zaskoczenie, zachwytu: "o mako!" czyli... o matko!

sobota, 11 września 2010

Marudnie

Wypadałoby coś nowego do pooglądania tu wrzucić.
Ale zdjęcia zrobione na zapas się skończyły...
A pogoda taka, że nie nastraja do robienia nowych...
No one będą wyglądały jakbym je robiła w piwnicy...
Albo jeszcze gorzej, bo w piwnicy to jakiś nastrój by był...
To może pójdę popolować na słońce, a nuż się wynurzy zza chmur...

piątek, 3 września 2010

O mówieniu.

Mój Syn nie mówi "g", zamiast tego mówi "d".
No taką ma manierę...
Inne dzieci w jego wieku nie mówią "k" tylko "t" (jako przykład mogę tu podać moją Siostrę i jego Siostrę, a moją Córkę).
A inne jeszcze tam czegoś nie mówią - taki wiek.

Ostatnio myślałam, że mój Mąż umrze ze śmiechu...
Dlaczego?
Bo Synek stwierdził, że tata jest... dupek!
No bardzo śmieszne.