wtorek, 31 stycznia 2012

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Kolażowo znów.

Kolejny kolażyk do "Kolażowni".
Temat: "Jestem kobietą".
Moja interpretacja tematu:


sobota, 28 stycznia 2012

Wampiry i wilkołaki.

Dziś będzie o jakże popularnym ostatnio w literaturze nurcie.

Co my tu mamy... najsławniejsza jest chyba saga Zmierzch Stephanie Meyer.
Typowa amerykańska powieść dla dorastających panienek.
Czyli niby jasne czemu nie "łapię" niesamowitej atrakcyjności powieści - wiadomo, dorastającą panienką byłam jakiś czas temu, ale moja Córka jest w odpowiednim wieku a na rzeczone dzieło dostaje wysypki.
Główna bohaterka kompletnie bez życia choć, bynajmniej nie ona jest tu wampirem (przynajmniej nie od początku).
Jeśli chodzi o jaśnie nam świecącego (na słoneczku) Edwarda, to najlepiej - moim zdaniem - charakteryzuje go niniejszy cytat:
"Edwardem się nie przejmuj, przecież to idiota - Chłopak ma tak na oko z osiemnaście lat - Wymoczek z włoskami na żelu. Wygląda jak przedmiot westchnień głupich amerykańskich dziewuch z głębokiej prowincji. Ale wygląd to nie wszystko. Liczy się to, co w głowie. A on ma tam kompletne siano. Od tysiąc dziewięćset osiemnastego bez przerwy chodzi do szkoły. To do jednej, to do drugiej. Zdawał maturę już kilkadziesiąt razy, i co? I nigdy nie zdał! W ogóle nie zaczął studiować! Przygłup."
A całość jest tak ckliwa i przewidywalna, że szkoda słów...

Następnie muszę wspomnieć o książce, z której zaczerpnęłam powyższy cytat.
Jest to "Wampir z M-3" Andrzeja Pilipiuka.
Możemy się z niej dowiedzieć jak żyło się wampirom w PRL.
Nie były to dla nich łatwe czasy, ale jak wiadomo wampir twardy jest i da radę ;)
A przemiana w wilkołaka polega na "przewinięciu" się rzeczonego na lewą stronę - prawda jakie urocze...

I na koniec Gail Carriger i jej urocza Alexia Tarabotti.
Wiktoriańska Anglia, wilkołaki i wampiry żyją w niej jako pełnoprawni obywatele, mają swoich przedstawicieli w rządzie...
Ale jednocześnie nikt nie ukrywa przed nami, że wampiry są po prostu martwe, a wilkołaki są tylko trochę mniej martwe.
I wśród tego wszystkiego Ona - Alexia, ewenement na tamte czasy... kompletnie nie przejmuje się konwenansami, swoim dwudziestoparoletnim staropanieństwem, śniadą cerą.
Panna Tarabotti jest bystra, wygadana zadziorna i inteligentna.
Gdy atakuje ją wampir, ona obezwładnia go przy pomocy parasolki, a przy tym zachowuje się nadal jak dama.
Nawet kiedy wplątuje się w poważne tarapaty nie traci zimnej krwi, nie czeka na królewicza na białym koniu, który ją uratuje i to bynajmniej nie dlatego, że w wiktoriańskiej Anglii takowi nie występują ;)

Kolażowo...

Na fejsbuku powstała "Kolażownia"...
Fajnie tam jest.
I twórczo.
Postanowiłam więc się zapisać i sprawdzić czy umiem robić kolaże.
Nie wiem czy umiem, ale na pewno wiem, że lubię ;)
Dotychczas zrobiłam dwa.

O lalce:



O wariatce:

czwartek, 26 stycznia 2012

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Kocie ATC.

Takie ATC na wymianę u Polek, kocie:





Zwykłe...
Za to ja dostałam arcydzieło po prostu... zdjęcie dodam w innym terminie.
Strasznie jestem niepozbierana w tym roku...
Weny mi brak... do życia.

Łoś!!!


sobota, 21 stycznia 2012

wtorek, 17 stycznia 2012

niedziela, 15 stycznia 2012

czwartek, 12 stycznia 2012

Trylogia...

...Suzan Collins - "Igrzyska śmierci", "W pierścieniu ognia" i "Kosogłos"
Pewnie gdyby nie moja Córka nie przeczytałabym tej książki, jakoś nie spotkałam jej na mojej drodze.
Może z racji tego, że przeznaczona jest raczej dla innej grupy wiekowej niż moja - pozornie...
Ale Rela mi ja pokazała, a ja ja przeczytałam bo wierze w gusta czytelnicze mojej Córki.
I przepadłam...
Czytałam już książki o przyszłości, różne, ale nigdy takiej.
Nie ma tam wyrafinowanej technologii, podróży międzygwiezdnych ani obcych.
Rządzący nie ingerują w mózgi swoich poddanych, żeby ich sobie podporządkować.
Tu wszystko opiera się na terrorze i strachu.
Smutna to rzeczywistość, ale dla mnie najgorsze jest to, że w zasadzie nie ma różnicy miedzy Kapitolem a rebeliantami, bo wszystkim chodzi tylko o władzę...

Niesamowita książka
A co ciekawe, jedna z niewielu, w których główna bohaterka wybiera właściwego faceta (to jest moje osobiste, prywatne i subiektywne zdanie na temat właściwych facetów).

wtorek, 10 stycznia 2012

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Na początek...

...roku nie będzie postanowień noworocznych, bo nie!
Bo ledwo się rok zaczął a ja mam go już dość, zmęczona jestem.
Będzie lekko obrzydliwa historia z życia, jak ktoś wrażliwy to przygotować sobie woreczek proszę, albo nie czytać ;)
W Sylwestra, 10 minut po północy opanowała nas zaraza...
Chlubnie rozpoczął Niko, za nim szybciutko Wojtuś.
Około piątej rano do zabawy dołączyła Relusia.
A potem kolejno Mila, Rafał i Żuru.
Bawiliśmy się tak około tygodnia!
Podsumowując:
- najdłużej "bawili się" Niko i Wojtuś
- najintensywniej Rela.
Ktoś mógłby pomyśleć, że mnie zabawa ominęła, nic bardziej mylnego - ja to załatwiłam przed Sylwestrem i ich wszystkich zaraziłam.
Jeśli teraz mój Mąż chciałby o mnie powiedzieć - ta zaraza, nabrałoby to nowego znaczenia... ale mam nadzieję, że On tak na mnie brzydko nie mówi...

niedziela, 8 stycznia 2012

poniedziałek, 2 stycznia 2012