sobota, 29 czerwca 2013

O czytaniu.

Ostatnio (prócz czytania) sprzątam sobie kompleksowo.
I wczoraj zagnało mnie do mikołajkowego pokoju.
Siedzę przy biurku i temperuję kredki - jak kompleksowo, to kompleksowo - a mój Synek siedzi na podłodze i tymi kredkami coś tam rysuje w gazecie.
Gazeta taka dla dzieci - do poczytania, ponaklejania, porysowania i takie tam.
I nagle mówi do mnie: "mamusiu, poczytam Ci, chcesz?".
No to chciałam...
I w ten oto sposób okazało się, ze moje dziecko umie czytać!
A ja dotychczas nic o tym nie wiedziałam!

I się teraz zastanawiam: czy On się ukrywał, czy ze mnie matka do ... luftu ;)

piątek, 28 czerwca 2013

Teatr osobliwości?

"Kwiaty na poddaszu" V.C. Andrews.
Kiedy byłam dzieckiem oglądałam film, zafascynował mnie...
Dlatego kiedy ponownie wydano książkę szybko ją sobie kupiłam - co ciekawe w bibliotekach była w zasadzie nieosiągalna.
I... nawet mi się spodobała, nie zachwyciła mnie (może dlatego, ze nie byłam już dzieckiem), ale była niezła.
A potem przeczytałam pozostałe cztery części i muszę przyznać, że każda kolejną czytałam, żeby się przekonać co autorka może jeszcze wymyślić.
Wątek dzieci zamkniętych przez matkę na strychu z powodu pieniędzy był interesujący.
A potem było już tylko gorzej...
Cathy uwodzi facetów "na traumę".
Chris żyć bez niej nie może... więc w końcu mu ulega i tak sobie żyją razem wychowując dwóch synów Cathy i adoptowaną córkę, hodując poczucie winy.
Wszystko złe co ich spotyka traktują jak konsekwencje swojej "występnej miłości"...
A już zupełnie nie pojmuję dlaczego otoczona miłością i akceptacją przez Cathy i Chrisa (rodzice), i Jorego (brat) - Cindy, musi potwierdzać swoja atrakcyjność przy pomocy każdego napotkanego faceta - bo Bart (brat) jej nigdy nie lubił i jej dokuczał?!
No przepraszam, ale jak dla mnie to jest przekombinowane.
A potem następuje część ostatnia - "Ogród cieni" - i tu mamy galerie postaci jak z koszmaru...
Moim skromnym zdaniem, żaden z bohaterów tak całkiem normalny nie jest!

wtorek, 25 czerwca 2013

O książce...

Przeczytałam książkę.
"Dziewczynkę, która widziała zbyt wiele" Małgorzaty Wardy.
Zaczęłam wieczorem i skończyłam o trzeciej nad ranem.
I nie wiem co mam o niej myśleć...
U nas istnieje ścisły podział czytelniczy ;)
Moja Siostra czyta książki o smokach, elfach i takich tam, takie bajki dla dorosłych, bo nie lubi jak książki kończą się źle,
moja Mamusia - książki o ucisku, najlepiej typu wschodniego,
a ja - mówiąc krótko o tym, że życie jest do dupy, tak zwyczajnie po ludzku - pewnie dlatego głównie czytam książki historyczne i wojenne.
Ale nie lubię książek o przemocy ani fizycznej, ani psychicznej, ani emocjonalnej, są dla mnie jakieś takie lepkie, sama nie wiem...
To jest książka o przemocy - zdecydowanie, ale napisana jest w sposób niezwykle subtelny, nienachalny... nie "oblepia" czytelnika, ale zostawia po sobie ślad.
To jest dobra książka.

czwartek, 20 czerwca 2013

Zachowawczo.

Wracamy sobie ze szkoły.
Niko: Mamusiu, powiedz, żeby chodziłem ku ciebie.
Ja: A po co?
Niko: Żebyś widziała, że zachowywam się...

;)

niedziela, 16 czerwca 2013

Wnuki.

Moi Rodzice - będący, przy okazji, również rodzicami Mili - za tydzień wracają do domu.
Wnuczęta mogą sobie zabrać ze sobą, co prawda tylko na papierze, ale atrakcyjność rzeczonych widać ;)
Zrobiłam ja, wersje papierowe, bo dzieci, jak wiadomo, tylko niektóre ;)


Wojtuś:



Aurelka:


Lusia:


Mikołajek:


Jakoś mi nie po kolei się poukładały...

piątek, 7 czerwca 2013

Londyn z dziećmi ;)

Tym razem Polki na Obczyźnie piszą o atrakcjach dla dzieci...

Czy Londyn jest atrakcyjny dla dzieci?
Zdecydowanie tak!
Począwszy od niesamowitych placów zabaw, atrakcyjnych, dużych i bezpiecznych...
Poprzez muzea, w których w zasadzie wszystkiego można dotknąć...
A skończywszy na Zoo, Akwarium i Legolandzie ;)

O placach zabaw napiszę tylko tyle, że jest ich bardzo dużo, w każdym parku (czasem po kilka) i my osobiście bardzo je lubimy :)

Muzea
Muzeum Transportu - London Transport Museum
Można zobaczyć jak kiedyś podróżowano, posiedzieć w starym, albo całkiem nowym wagonie czy autobusie.






Muzeum Wojny - Imperial War Museum
Ukochane muzeum moich dzieci :)
Prócz samolotów i łodzi podwodnej, które widać na pierwszy rzut oka, można pooglądać dom z czasów wojny, "przeżyć" w schronie bombardowanie Londynu, przejść się miastem po tym bombardowaniu, ale też zobaczyć jak wyglądały okopy I Wojny Światowej.












Muzeum Straży Pożarnej
Tutaj należy się wcześniej, telefonicznie umówić.
Potem pani oprowadza i opowiada o straży pożarnej. Można dotykać, wsiąść do wozu strażackiego, założyć hełm :)
A na koniec pani opowiada co należy zrobić w razie pożaru.









Można odwiedzić też Muzeum Historii Naturalnej - Natural History Museum i Muzeum Nauki - Science Museum.
W obydwóch znajdziemy wiele wystaw i atrakcji przygotowanych specjalnie dla dzieci.

Muzeum Dzieciństwa - Museum of Childhood.
Czyli muzeum z zabawkami, można pooglądać, dorośli często z sentymentem, ale też się pobawić.
To bardzo fajnie pobawić się zabawkami jakimi bawili się w dawnych czasach - wiem, bo się bawiłam ;)

Zoo i Akwarium czyli zwierzęta i rybki, a jak ktoś lubi więcej zwierząt to Whipsande Zoo :)










I na koniec Legoland czyli stanowczo nie moja bajka, ale dziecko było zachwycone ;)
Bo wiadomo klocki, klocki, klocki...











Tym razem zdjęcia nasze, z różnych lat - co widać po moim Mikołajku.

A zimą można iść jeszcze na lodowisko :)


czwartek, 6 czerwca 2013

;)

Dzisiaj przyjechał mój Ojciec.
W zasadzie głównie po to, by poznać swoją nowa wnuczkę, bo to fajna dziewczynka jest i warto ją poznać :)
Ja się urodził mój Mikołajek, to też przyjechał.
A przed Jego przyjazdem, miał miejsce taki oto dialog:


15 maja 2008

Mówię wczoraj do mojej Córki:
- Byłam w Twoim pokoju...
Na co Ona:
- No, mam bałagan.
- Musisz posprzątać, bo w sobotę przyjeżdża Dziadek i się wywróci jak to zobaczy.
A Ona w śmiech i mówi:
- No coś ty! A widziałaś jego szafkę?

No bardzo jestem ciekawa co mój Ojciec ma w szafce...
Tym bardziej, że wiem co moja Córka ma w pokoju...



środa, 5 czerwca 2013

Książkowo i filmowo...

Lata świetlne temu Myska zadała na swoim blogu fajne pytania i poleciła się poczęstować.
Trwało to strasznie długo ale mi się udało i oto są ;)


1. Gdybyś była pisarką, to pisałabyś ??? (chodzi mi o gatunek;)
Nie chciałabym być pisarką.
Uważam, że w zasadzie wszystko już było tylko okoliczności przyrody się zmieniają, więc nic nowego bym nie wymyśliła.

2. Autor, który wybitnie Cię wkurza? (a jest na przykład bardzo popularny ;) (ja mam dwóch takich, na których samo nazwisko dostaję mdłości, a większość dziewczyn sika z podniety na ich cześć ;)
Jak wkurza, to nie czytam.
Dużo jest takich, którzy mnie śmieszą - szczególnie Ci, u których forma przerasta treść.

3. Postać z książki, z którą najbardziej się identyfikujesz?
Raczej się nie identyfikuję, zdarza mi się za to "zakochać" w bohaterze, co ciekawe, zawsze jest to ten, który nie dożyje końca ;)

4. Tytuł pierwszej książki, którą przeczytałaś samodzielnie?
"Co słonko widziało". Ale to jest traumatyczne przeżycie, nie będę się więc rozwodzić nad tym tematem.

5. Książka, którą przeczytałaś więcej niż dwa razy? (no co? ja taką mam:)
Mnóstwo, mnóstwo! Mam wymieniać?

6. Tytuł książki, której chciałabyś zobaczyć ekranizację (bo jeszcze takiej nie ma;)
Nie chcę! Nie znoszę ekranizacji!

7. Gdybyś była aktorką, jaką rolę żeńską chciałabyś zagrać? (konkretna postać)
Konkretnej postaci nie mam, ale na pewno jakaś starą jędzę. Koniecznie z laską ;)
8. Gdybyś była aktorem, jaką rolę męską chciałabyś zagrać? (tak samo;)
Nie wiem.

9. Który film zrobił na Tobie największe wizualne wrażenie? (kostiumy/scenografia/widoki;)
(Jeszcze myślę, jak wymyślę to dopiszę)

10. Ulubiona muzyka filmowa?
A to będzie bardzo głupio jak napiszę, że najbardziej lubię piosenki z filmów dla dzieci?
Na przykład z "Drogi do Eldorado"...

11. Największe rozczarowanie co do ekranizacji?
Prawie każda ;)
Jak się tak zastanawiam, to tylko ekranizacja "Ben Hura" mnie nie rozczarowała.

I to już wszystko.
Fajnie mi się odpowiadało na te pytania ;)




wtorek, 4 czerwca 2013

O relaksie i brakach.

Nie odprowadziłam dziś dziecka do szkoły...
Ani go nie przyprowadziłam z powrotem do domu...
Nie pozmywałam naczyń...
I nie ugotowałam obiadu...
A dlaczego?
Ponieważ Małżonek mój ma dziś wolne, a ja w związku z tym się opiep... się relaksuję ;)
I w ramach tego relaksu szukam sobie butów, bo nie mam.

Nie będziemy tu zwracać uwagi na zdanie mojej rodziny na ten temat, ponieważ ani Osoba, która ma jedną parę butów na sezon, ani Taka, która ma trzy pary identycznych klapków, różniących się jedynie kolorami, nie są miarodajne!

Konkretnie to szukam sandałów i niestety po raz kolejny w moim życiu się rozczarowuję!
Bo nie ma i już!
Dlaczego nie ma takich jak ja potrzebuję?

Za to w ostatnią niedzielę się dowiedziałam, że nie mam się w co ubrać... od mojej Mamusi... a ja myślałam, że nie mam jedynie brązowej bluzki ;)


poniedziałek, 3 czerwca 2013

Takie tam... bzdurki ;)

Dziś zaczyna się kolejne wyzwanie fotograficzne u Uli.
Ale ja w tym miesiącu nie fotografuję, bo... cierpię na bezczas i weny mi brak...
Tym razem będę tylko obserwatorem, bo tej przyjemności sobie nie odmówię.
A tymczasem mam nowy nagłówek - dziecko mi narysowało.
Narysowało też Mili i pewnie i Ona będzie miała... kiedyś ;)
Tak całkiem szczerze mówiąc (pisząc) to był Mili pomysł, ja się tylko podpięłam i skorzystałam z faktu, że to jednak moje dziecko jest :p
To by było na razie tyle, do przyszłego razu :)