środa, 19 listopada 2014

O chęciach.

Pilnowałam wczoraj Lusi.

Ja: Lusiu, zadzwonimy do babci?
Lusia: Yyyyy, nie. Nie cie!

Ja: Lusia nie wchodź na stół!
Lusia: Ja cie!

Niko: Lusia, będziemy się uczyć mówić, chcesz?
Lusia: Nie cie!

Nauczyliśmy Lusię mówić "robal" - chciała :)

niedziela, 9 listopada 2014

Śpiewajaco.

Lusia lubi rozmawiać ze mną przez telefon.
Rozmawiać to może za dużo powiedziane, Ona głownie w ten telefon milczy, czasem śpiewa.
Dzisiaj zaśpiewała.
Ja (doceniając i z nadzieją na więcej): O jak pięknie zaśpiewałaś!
W słuchawce cisza pełna oczekiwania… po chwili
Lusia: Ohoho!
Ja: Ohoho, jak pięknie zaśpiewałaś!
Artystka poczuła się doceniona właściwie i zaśpiewała znów.

Jak to trzeba podpowiadać, nic się nie znają na właściwym chwaleniu wszak nie od dziś wiadomo, że "ohoho" jest bardzo ważne ;)

piątek, 7 listopada 2014

O rekinach.

Dzisiaj w szkole obowiązywały przebrania.
Należało przebrać się za bohaterów z książek Roalda Dahla, ale pani powiedziała, że inaczej też można.
W związku z tym dziś do szkoły przyszły czarownice, Matyldy, BFG, krokodyle, ale też królewny, Batmany, Supermany i Harry Pottery.
Mikołaj pomimo przeróżnych propozycji z mojej strony założył bluzkę z rekinem.
Dlaczego?
Ponieważ rekiny trzeba chronić jako, że grozi im wyginięcie - jak zostałam poinformowana.
Tak więc chrońmy rekiny :)

środa, 22 października 2014

Alarm

Wracamy ze szkoły.
Niko: A u nas był dzisiaj fire alarm w szkole.
Ja: Alarm przeciwpożarowy. I co?
Niko: I tak wychodziliśmy i wchodziliśmy… I jak piszczało to wszyscy panikowali, a ja nie panikowałem. I powiedziałem temu panu, że ja nie panikuję, bo u nas zawsze tak piszczy jak tatuś robi frytki.

Fakt… piszczy… i to nie tylko przy frytkach :p

niedziela, 5 października 2014

Raz na pomarańczowo.

W tym tygodniu u Mili obowiązuje kolor pomarańczowy.



A ponieważ całkiem przypadkiem i niechcący udało mi się nie zapomnieć i zdążyć…




Milutkie kulki, niektórzy mówią, że pasują akurat na Halloween :p

sobota, 4 października 2014

Podobieństwa.

Judusia ma nos jak Vivien Leight - cytat z Reli.
Na dowód zdjęcie:



Tylko nie wiem co Judusia na to…no  i Vivien...

środa, 1 października 2014

O świeceniu.

Rafał czyta co celniejsze tytuły na WP.
Rafał: "Węgrowska znowu świeci biustem. Nigdy się nie zmieni?"
Niko: Ja chcę zobaczyć jak świeci!

No proszę, jaki zainteresowany :p


czwartek, 18 września 2014

Pięć ulubionych...

… blogów i dlaczego je czytam czyli kolejny dzień wyzwania u Uli.
Trudne było to zadanie, ale dałam radę ;)

1. McDalenka
W zasadzie jej blog był jednym z pierwszych na jakie się natknęłam.
Przeczytałam od początku i przepadłam.
A do tego ma Aurelkę, jak ja :)

2. druga szesnaście
Za wszelkie przejawy artyzmu.

3. Beata czyli Mama Olgi
Z powodu przepięknych zdjęć.
I ze względu na koty - dużo.

4. Kobiety i Historia
Bo nie tylko mężczyźni tworzą historię.
A o kobietach w historii wiemy bardzo niewiele.

5. Czytanki- przytulanki
Jest nieocenioną pomocą w wyborze fajnych książek dla dzieci.

A prócz tego to wszystko co "wisi" u mnie po prawo i wiele innych :)


środa, 17 września 2014

Ukochane...

Kolejny dzień wyzwania u Uli czyli ukochane hobby.
Miałam w życiu różne fazy, ale niezmienne pozostają dwie pasje…
Uwielbiam czytać, mogę nie spać, nie jeść, nie ugotować obiadu, nie mogę nie czytać.
W bardzo zamierzchłych czasach, kiedy mój narzeczony studiował w Warszawie i przyjeżdżał do mnie w piątek wieczorem, żeby w niedzielę wieczorem wracać potrafiłam powiedzieć mu, żeby się czymś zajął, bo muszę książkę skończyć.
Nie zraziło go to, ożenił się ze mną i nie może powiedzieć, że nie wiedział ;)



I jeszcze uwielbiam wycinać, wszystko jedno co - lubię dźwięk ciętego papieru :)

wtorek, 16 września 2014

Dyszka ;)

Postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu Uli.
A bo mi się tematy spodobały :)



A, że jestem jeden dzień do tyłu, to…
… dzień pierwszy:



Mam stół, po prawej metalowe regały z całym mnóstwem różnych rzeczy - tutaj właśnie sobie działam.
A po lewej łóżko, którego nie widać, na nim siedzę z lapitopkiem na kolanach i piszę…

I przechodzimy do dnia drugiego czyli 10 rzeczy których o mnie nikt nie wie.
Nie wiem czy są takie rzeczy, których NIKT o mnie nie wie… a jeśli są, to czy ja chcę o tym napisać… ;)

 1. Lubię chodzić do dentysty i do fryzjera - nie wiem, które bardziej.
 2. Nie mam prawa jazdy z wyboru.
 3. Nie prasuję w zasadzie niczego, bo mi się nie chce, za to wycieram kurze w ramach rozrywki.
 4. Jestem aspołeczna.
 5. W liceum, w czasie wakacji przeczytałam dwutomową Historię Anglii - pożyczyłam ją z czytelni w bibliotece.
 6. Nie umiem smażyć naleśników.
 7. Lubię się przeprowadzać.
 8. Lubię lalki, zbieram Monster High, bo są takie piękne.
 9. Nie lubię lodów.
10.Nie mogę się doczekać kiedy będę siwa - serio :)



sobota, 13 września 2014

O słodyczach.

Rafał namawia Mikołaja, żeby poszedł z nim do sklepu.
Rafał: Niko, chodź ze mną do sklepu.
Niko: Nie chce mi się.
Rafał: Szkoda… pójdę sam… popatrzę sobie na innych tatusiów, którzy przyszli do sklepu ze swoimi synkami i teraz mogą im kupić jakieś słodycze…
Niko: Ale ja nie lubię słodyczy...

czwartek, 11 września 2014

Sklerotycznie...

Rozmowy o szkole przed snem.
Ja: A jak było na PE*?
Niko: Fajnie.
Ja: A co robiłeś?
Niko: Czytałem książkę…
Ja: Na PE czytałeś książkę? Dlaczego?
Niko: Bo nie miałem PE kit**.
Ja: Jak to nie miałeś PE kit, miałeś w plecaku, sam sobie przecież go do szkoły niosłeś.
Niko: Acha, zapomniałem…

No geniusz po prostu, geniusz…

* ćwiczenia
**ubranko na w/w


wtorek, 9 września 2014

Tylko dziesięć...

Mila nakazała podać, z krótkim uzasadnieniem, 10 książek szczególnie dla mnie ważnych…
To spróbujmy zmierzyć się z wyzwaniem :)

A więc - jak wiadomo nie zaczynamy zdania od "więc"- zaczynamy:
1. Mary Poppins, Pameli L. Travers.
Za najbardziej nieznośną, apodyktyczną i cudowną nianię na świecie.
Czyli po prostu za Mary Poppins.
2. Mikołajek, panów Sempé i Goscinnego.
Za niesamowity świat małych chłopców i za zdolność obserwacji.
3. Pestka, Anki Kowalskiej.
Za świadomość, że często najtrudniejsze decyzje są tymi jedynymi właściwymi.
4. Piękny statek, Haliny Snopkiewicz.
Za Helcię i ciasto z zakalcem.
5. Na wschód od Edenu, Johna Steinbecka.
Za niesamowitą znajomość złożoności ludzkich charakterów.
6. Nędznicy, Victora Hugo.
Znowu za ludzi.
Chociaż uważam, że Jean Valjean jest tak cudowny, że nierealny, Kozeta - nudna i niewdzięczna, a Mariusz nijaki.
Zdecydowanie moją ulubioną postacią od zawsze pozostaje Javert.
7. Zabić drozda, Harper Lee.
Bo to mądra i piękna książka.
8. Zabawy poufne, Agnieszki Osieckiej.
Za poczucie humoru z dużą dozą ironii.
9. Córka czasu, Josephine Tey.
Za Ryszarda III, który był porządnym człowiekiem, o czym - dzięki panu Szekspirowi - przeciętny człowiek nie ma pojęcia.
10. Najszczęśliwsi na świecie, Elizabeth i Johna Sherill.
Za cuda Boże dzisiaj.

I to by było na tyle.
Nie znaczy to bynajmniej, że skończyły mi się książki ;)




niedziela, 24 sierpnia 2014

sobota, 23 sierpnia 2014

piątek, 22 sierpnia 2014

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Ścierkowo.

Niko: Tatusiu, ja bym chciał bułkę złożoną z serem. 
Rafał: Dobrze, już ci robię.
Niko: Tylko ja bym chciał, żeby ten ser był taki na ścierce… ;)


środa, 16 lipca 2014

wtorek, 15 lipca 2014

poniedziałek, 14 lipca 2014

Medalowo.

Przestawiam meble.
Jestem w trakcie, a jak wtedy na ogół wygląda wiadomo…
U mnie wygląda gorzej bo ja nie mam w ogóle wyobraźni w tej materii i wszystko wypycham na środek a potem rozwożę po kątach ;)
Czyli stan jest taki - część, chyba, na swoich miejscach, a na środku cała reszta.
W tak zwanym między czasie robię pranie i składam poprzednie.
I na to wchodzi mój synek…
Niko: Mamusiu, jak tu ładnie!
Ja: No jaki Ty jesteś miły, że to zobaczyłeś. Chyba dam Ci medal.
Niko: Nie trzeba, ja już mam medal…

No proszę, nie dość, że miły to jeszcze z medalem :)

niedziela, 13 lipca 2014

sobota, 12 lipca 2014

wtorek, 24 czerwca 2014

Z cyklu… dialogi poranne.

Ubieramy się do szkoły.
Ja: Mikołajku, gdzie jest Twój szkolny sweterek?
Niko: Nie wiem…
Świadoma tego, że nic więcej nie uzyskam, dzwonię do Rafała, który wczoraj odbierał Nika ze szkoły.
Ja: Rafał, nie wiesz gdzie jest szkolny sweterek Mikołaja?
Rafał: Pewnie w szkole jak sama nazwa wskazuje.
Odkrywcze…
Przeglądam torbę ze strojem na PE (znaczy fizyczne ćwiczenia) i widzę coś obcego…
Wyciągam, bluza…
Ja: Mikołajku, czyją znowu ukradłeś bluzę?
Niko: O bluza…
Ja: Tu jest napisane Destiny, znasz jakąś Destiny?
Niko: Nie. Pokaż ja przeczytam… Destiny… to znaczy przeznaczenie…

No cóż pozostaje mi się cieszyć, że dzieci mają dobrze przymocowane głowy, bo naprawdę nie wiem z czyja głową mógłby mój Syn wrócić do domu, gdyby tak nie było ;)

środa, 4 czerwca 2014

Podróże małe i duże...


W maju, na Collage Caffe była wymiana podróżnicza.
Podróżowałam sobie w miłym towarzystwie Trzpiota :)
A tu już to, co do Niej poleciało:




Strasznie nie mam czasu ostatnio… za to mam okropnie dużo stresów…
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądaczy ;)

sobota, 17 maja 2014

piątek, 16 maja 2014

czwartek, 15 maja 2014

środa, 14 maja 2014

Kocio.

Rozmowy poranne.
Niko: Mamusiu, chciałbym być kotkiem…
Ja: Wolałabym żebyś jednak został moim Synkiem.
Niko: To ja poczekam na spadającą gwiazdkę i powiem życzenie…
Ja: Mikołajku, ale z tą gwiazdką to była bajka. To nie jest naprawdę.
Niko: Ale ja spróbuję. A jak mi z tą gwiazdką nie wyjdzie, to zawsze się można pomodlić.

wtorek, 13 maja 2014

sobota, 10 maja 2014

piątek, 9 maja 2014

czwartek, 8 maja 2014

środa, 7 maja 2014

Zoologicznie.

Żyję…
Jestem…
I na dowód przytaczam rozważania dzisiejsze, poranne…
W drodze do szkoły.
Niko: Mamusiu, wiesz co jedzą węże?
Ja: Myszy…
Niko: Nooo i jajka. Chciałbym mieć takiego małego wężyka…
Ja: Nie możesz mieć węża, Tatuś się bo… nie lubi węży.
Niko: Jeny, jedno się boi węży, drugie papug…

Biedne dziecko, jakie ono ma z nami ciężkie życie ;)

wtorek, 6 maja 2014

poniedziałek, 5 maja 2014

wtorek, 18 marca 2014

Szekspirowo

Wracamy wczoraj ze szkoły - Mikołaj i jego rodzice.
I sobie rozmawiamy…
Niko: Mamusiu, a wiesz o czym dzisiaj było?
Ja: No o czym?
Niko: Wiliam Szekspir…
Ja: O, i czego się dowiedziałeś o Szekspirze?
Niko: Że umarł.
Ja: Ale chyba zanim umarł to coś zrobił…
Niko: Bił się w kawiarni.
Ja: A nie napisał czegoś?
Niko: Napisał… i mieszkał w takim okrągłym domu z kółkiem.
Ja: On tam nie mieszkał, on tam wystawiał sztuki, to taki teatr. Chcesz to pojedziemy tam i ci pokażę?
Niko: Nie chcę, pani nam pokazywała.
Ja (dalej się staram): Ale moglibyśmy pojechać i sobie pozwiedzać…
Niko: Tam trzeba stać i są balkony na których można siedzieć, pani nam pokazywała.
Chwila ciszy…
Niko: A tak naprawdę to czemu ten teatr stoi nad rzeką?
Rafał: Bo jakby się komuś w teatrze zachciało siku to zawsze mógł do rzeki…
Niko: Acha.
Opadły mi ręce...

poniedziałek, 17 marca 2014

The 52 project # 10 i # 11

Zeszła niedziela w Hyde Parku…


I wczorajsza w Richmond…




poniedziałek, 3 marca 2014

The 52 project # 9

Z opóźnieniem ale jest.
Zdjęcie wczorajsze, pociągowe:


I w ramach bonusika - mamusia ;)


sobota, 1 marca 2014

Raz na różowo.

W lutym, w Collage Cafe wymieniałyśmy się "na różowo".

Tutaj ta bardziej fotogeniczna część tego co przygotowałam ;)


I jeszcze to:


Całość pofrunęła do Penini :)

niedziela, 23 lutego 2014

poniedziałek, 17 lutego 2014

niedziela, 16 lutego 2014

The 52 project # 7

Urodzinowy Mikołajek w towarzystwie uroczej Lusi :)




Reli dziś nie będzie, Rela na widok aparatu chowa się pod kołdrę ;)

sobota, 15 lutego 2014

Historia autobusowa

W autobusie jadą Mikołajek z Tatusiem (w okolicach środka autobusu), Chezon - kolega Nika (na końcu autobusu) i Ciocia Chezona (na początku autobusu).
Rozmowa wiec toczy się dość (żeby nie powiedzieć bardzo) głośno.
Chezon: Niko, to były Twoje urodziny?!
Niko: Tak!
Chezon: Bardzo Ci dziękuję za piękny prezent, który mi dałeś (między innymi sprężynka taka)*!
Niko: No tak myślałem, że Ci się spodoba!
Chezon: Tylko dlaczego różowa?!
I tutaj włącza się...
Ciocia Chezona: Chezon nie krzycz na cały autobus!
Chezon: Coooo?!
Ciocia Chezona: Nie krzycz na cały autobus!

* Tutaj jest taki zwyczaj, że dzieci, które maja urodziny przynoszą do szkoły, dla kolegów takie torebeczki ze słodyczami i małym prezencikiem

piątek, 14 lutego 2014

14 lutego

Wiadomo z czym może się kojarzyć dzisiejsza data…
Jasne, że wiadomo!
Z 14 lutego 1929 roku kiedy to miała miejsce Masakra w Dniu Świętego Walentego ;)
Dlatego miłego dnia Wam życzę :)

niedziela, 9 lutego 2014

The 52 project # 6

W tym tygodniu dzieci z tatusiem…



… w dziwnej perspektywie ;)

sobota, 8 lutego 2014

Jak mieszkasz...

… czyli notka o wystroju wnętrz ogólnie i w szczegółach.
Zapewne niektórych, szczególnie moją rodzinę może to zaskoczyć, bo ja wiadomo mieszkam "bez pomysłu" (słowa mojej Siostry).
Ale mieszkam tak już jakiś czas i wcale nie jest mi z tym źle, Mili jest!
Mila zamieszkuje gdzieś i urządza… jak już skończy urządzać u siebie - trwa to jakiś czas… potem chwilę się cieszy, że ma tak ładnie… a potem…
Potem rozgląda się dookoła i zauważa, że jak wiadomo ja "mieszkam bez pomysłu" i postanawia coś z tym zrobić!
I zaczyna mi sugerować uprzejmie, że może bym coś z tym zrobiła, ja na szczęście jestem asertywna i bronię się jak mogę ;)

Ostatnio okazało się, że ma dziurę na wylot w oknie i nawadnianą ścianę, co jej się kłóci z ogólnym wystrojem i w związku z tym w przyszłym tygodniu się przeprowadza.
I znów będzie urządzać u siebie ;)

wtorek, 4 lutego 2014

Pocztowo

W styczniu w Collage Caffe odbyła się wymiana pocztowa.
A oto zawartość mojej koperty, która powędrowała do Beaty, do Olsztyna :)


Na kopercie twórczość mojej Córki, a w kopercie pocztówki, znaczki z Olimpiady w Londynie, obrazki z pin - upami, trochę papierków scrapowych i inne drobiazgi.
A do kompletu notes - sam zrobiłem i tag z liścikiem ;)


A tutaj można zobaczyć jakie fajne rzeczy dostałam :)


niedziela, 2 lutego 2014

The 52 project # 5

Tym razem zdjęcia pod tytułem: "Jesteśmy całkiem normalni" ;)
Szczególną uwagę należy zwrócić na rękawy kurtki mojego Synka - to kwestia genów…




poniedziałek, 27 stycznia 2014

January Spy Day

No to zaczynamy ;)

Wstaję około 7.00 i po porannych ablucjach…
… robię śniadanko i pakuję lunchbox Mikołajka 



… budzę biedne dziecko, chociaż ciemno na dworze


… żeby około 8.00 powędrować do szkoły.
O 8.40 otwierają się drzwi klas, po buziaczkach i pomachaniu w zasadzie jestem wolnym człowiekiem.
Mogę więc: zrobić zakupy, posprzątać, pozmywać, wyprać, poskładać to co w międzyczasie wyschło, albo… spędzić urocze przedpołudnie w towarzystwie (akurat dziś) Lusi i jej mamusi ;)


15.00 oddają mi moje dziecko i wracamy sobie do domku.


Około 16.00 robię obiad, bo za godzinę wróci moja strasznie głodna Córka.


A potem przychodzi czas na różne fajne zajęcia, ostatnio rodzinnie kolorujemy ;)


19.00 wraca Tatuś, pożywia się i wrzuca Synka do wanny…


A wieczorem jakieś filmy, książki i takie tam spędzanie czasu w uroczym towarzystwie.
A oto kogo spotykam w moim łóżku, a moim miejscu kiedy mam w planach iść spać...



The 52 project # 4

Za nami kolejny tydzień i oto moje dzieci zajęte swoimi sprawami…