środa, 22 października 2014

Alarm

Wracamy ze szkoły.
Niko: A u nas był dzisiaj fire alarm w szkole.
Ja: Alarm przeciwpożarowy. I co?
Niko: I tak wychodziliśmy i wchodziliśmy… I jak piszczało to wszyscy panikowali, a ja nie panikowałem. I powiedziałem temu panu, że ja nie panikuję, bo u nas zawsze tak piszczy jak tatuś robi frytki.

Fakt… piszczy… i to nie tylko przy frytkach :p

3 komentarze:

  1. Syn dzielny jak strażak Sam ;-). Tata od małego daje mu "szkołę" ;-).

    OdpowiedzUsuń
  2. Buahahah... XD Niko Miszczu.... Chciałabym widzieć minę tego pana :P

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.